DŁUGOŚĆ SZLAKU
15.4KM
SUMA WZNIESIEŃ
687m
CZAS PRZEJSCIA
5:00h
TYP TRASY
Pętla
REGION
Beskid Śląski
SCHRONISKO
Tak
NAJWYŻSZY PUNKT
973m.n.p.m.
TRUDNOŚĆ
★★★☆☆
Opis szlaku
Ta trasa to taki klasyk z Brennej, który dobrze się układa w głowie: start w centrum, potem spokojne podejście na Stary Groń, kawał fajnego grzbietu, wejście na Kotarz i na deser Hala Jaworowa – czyli miejsce, gdzie człowiek nagle zaczyna robić zdjęcia nawet drzewom, bo „ładnie się ułożyły w kadr”. To jest wycieczka bez kombinowania logistycznego, bo wraca się pętlą do tego samego punktu.
Pasuje, jeśli chcesz przejść coś konkretnego, ale bez całodziennego tłuczenia kilometrów do nocy. Wychodzi około 15,4 km i mniej więcej 5 godzin samego marszu, więc spokojnie da się to ogarnąć w jeden normalny dzień, z przystankami na jedzenie i rozglądanie się dookoła.
Brenna i start przy amfiteatrze: wygodnie, bo „cywilizacja” pod ręką
Zaczyna się przy amfiteatrze w Brennej, czyli w miejscu, do którego łatwo trafić i gdzie od razu czujesz, że to nie jest start „z pola”. Parkowanie też nie jest tu żadną zagadką – w centrum Brennej działa kilka parkingów (m.in. przy kościele i przy Urzędzie Gminy), więc nie trzeba urządzać poszukiwań jak w teleturnieju.
Pierwszy fragment jest „rozgrzewkowy” – przez chwilę idzie się normalnie po twardej nawierzchni w Brennej, zanim człowiek na dobre wsiąknie w zieleń doliny. To ma swój urok, bo nogi dostają czas, żeby się obudzić, a nie od razu pytają: „serio już?”.
Podejście na Stary Groń: las, podejście i punkt, który warto zapamiętać
Po chwili robi się bardziej górsko. Wchodzisz w spokojniejszy teren, zaczyna dominować las i typowe beskidzkie ścieżki, gdzie tempo samo się ustawia: ani sprint, ani spacer po deptaku. Stary Groń to jedno z tych miejsc, które często wybiera się właśnie „na widok”, bo okolica ma tu kilka konkretnych punktów, które potrafią miło zaskoczyć.
Najważniejszy z nich to wieża widokowa na Starym Groniu. Ma 12 metrów i stoi poniżej szczytu, a z góry zwykle rozciąga się szeroka panorama na doliny Brennej i okoliczne pasma Beskidu Śląskiego – przy dobrej przejrzystości powietrza można wypatrzeć sporo charakterystycznych wierzchołków.
Po drodze przewija się też nazwa „Diabli Młyn” – to kojarzony w okolicy punkt (i taka nazwa, która od razu brzmi, jakby miała własną legendę, nawet jeśli idziesz tu tylko po zwykły spacer).
Grzbiet w stronę Grabowej: miejsce na oddech i klimatyczny przystanek
Dalej tempo często robi się przyjemniejsze, bo pojawiają się odcinki, gdzie można złapać rytm marszu bez ciągłego „podciągania” pod górę. I w tym momencie coraz bliżej jest Grabowa – a Grabowa w praktyce kojarzy się głównie z Chatą Grabową.
Chata Grabowa to schronisko-bufor bezpieczeństwa dla humoru i energii: nawet jeśli planujesz tylko krótki postój, miejsce ma swój klimat, a obok czeka jeszcze Ogród Bajek – czyli taki fragment, gdzie na chwilę robi się bardziej „spacerowo” i bajkowo, zanim znowu wróci górski rytm.
Kotarz: szczyt z charakterem i „Ołtarz Europy”
Kiedy przychodzi moment podejścia na Kotarz, robi się wyraźnie bardziej „celowo” – to już nie jest tylko przemieszczanie się między punktami, tylko wejście po konkretny szczyt. Kotarz ma 974 m n.p.m. i jest jednym z tych wierzchołków w Beskidzie Śląskim, które ludzie lubią, bo w okolicy ładnie układają się grzbiety i często trafiają się fajne panoramy.
Na samym Kotarzu czeka ciekawostka, która wyróżnia to miejsce: Ołtarz Europy – konstrukcja z kamieni pochodzących z różnych krajów (wspomina się nawet o kawałkach meteorytów). Brzmi trochę jak coś, co powinno stać w muzeum, a stoi sobie w górach – i właśnie dlatego łatwo to zapamiętać.
Hala Jaworowa: polana, na której Beskid Śląski robi pokaz
Po Kotarzu przychodzi czas na Halę Jaworową – i to jest jeden z tych fragmentów, dla których ta pętla ma sens sama w sobie. Hala Jaworowa to szeroka polana pod Kotarzem, znana z widoków na sporą część Beskidu Śląskiego. Często wypatruje się stąd Skrzycznego, a przy dobrej pogodzie widać też pasma w stronę Czantorii i dalej.
Fajny jest też kontrast nawierzchni na tej części pętli: w dolinie Hołcyny trafiają się odcinki asfaltowe (takie „do równego kroku”), a potem znów wchodzą typowo leśne ścieżki i górskie dukty, więc wycieczka nie jest monotonna.
Powrót do Brennej: Hołcyna i spokojne domknięcie pętli
Z Hali Jaworowej schodzi się w stronę doliny Hołcyny, a później z powrotem do Brennej. Ten odcinek jest dobry na domknięcie wycieczki bez nerwów: nachylenia robią się łagodniejsze, krok się uspokaja, a w głowie zaczyna się już układać „co było najlepsze”. W okolicy Hołcyny znów wracają twardsze fragmenty pod stopami, bo to część doliny, gdzie normalnie funkcjonuje droga dojazdowa.
Jeśli ktoś lubi startować „z samego wejścia do lasu”, to w dolinie Hołcyny bywa też darmowy parking przy końcówce ulicy, tuż przy rozwidleniu szlaków – ale w tej pętli trzymasz się startu z centrum przy amfiteatrze, więc to raczej ciekawostka na inne podejście.
Mapa szlaku na Kotarz i Halę Jaworową z Brennej
TRASA: Brenna – Stary Groń – Grabowa – Kotarz – Hala Jaworowa – Brenna
Inne szlaki na Kotarz i Halę Jaworową
Ta wersja przez Stary Groń dobrze pokazuje, że na Kotarz można wejść nie tylko najkrótszą linią, ale też trochę bardziej „po drodze”, z dłuższym grzbietem i spokojnym budowaniem rytmu. W okolicy są też warianty, które układają ten sam cel zupełnie inaczej.
Komu zależy na krótszym i prostszym wyjściu, temu lepiej siądzie szlak z Przełęczy Salmopolskiej. Tam praktycznie od razu wchodzi się w górski teren, bez długiego rozkręcania wycieczki, więc to dobry wybór na lżejszy dzień albo spokojny spacer z podejściem pod Kotarz.
Jest też pętla z Brennej przez Hołcynę, która wypada gdzieś pośrodku: nadal bez wielkiej logistyki, ale już z bardziej zwartą trasą i szybszym dojściem na Halę Jaworową. To opcja dla tych, którzy wolą konkretną wycieczkę bez dokładania sobie dłuższego obejścia przez Stary Groń.
Szlak na Kotarz i Halę Jaworową z Brennej przez Stary Groń (FAQ)
Najwygodniej zostawić auto w centrum Brennej na jednym z parkingów przy głównej ulicy, bo masz stąd najkrótszy „dojściowy” odcinek do amfiteatru i nie kombinujesz z dojazdem w doliny. Jeśli w samym sercu miejscowości jest ciasno, to wciąż zostajesz w tej samej strefie startu – po prostu podjeżdżasz kawałek wzdłuż głównej drogi i wybierasz pierwszy sensowny parking w centrum.
Tak, ale z założeniem, że robisz to „na spokojnie”, bo to nie jest krótki spacer: całość ma około 15,4 km i zwykle zajmuje w okolicach 5 godzin samego marszu. Technicznie jest do przejścia dla większości osób, tylko trzeba mieć cierpliwość do kilku podejść i nie cisnąć tempa od pierwszych minut.
Nadaje się, szczególnie dla rodzin, które mają już za sobą górskie wycieczki i dzieci nie są zaskoczone tym, że „pod górę” potrafi potrwać dłużej niż 10 minut. Dużym plusem po drodze jest okolica Grabowej i Ogród Bajek, bo daje fajny przystanek w środku pętli, a nie dopiero na końcu.
Tak – po drodze wypada Chata Grabowa, czyli klasyczne miejsce na odpoczynek i złapanie oddechu w trakcie pętli. Dzięki temu nie musisz brać całego „zaplecza gastronomicznego” w plecaku jak na wyprawę przez Saharę.
Tak, na tej pętli normalnie chodzi się z psem, tylko trzymaj go na smyczy, bo to wciąż teren leśny i miejsca, gdzie spotyka się innych turystów. Jeśli planujesz postój przy Chacie Grabowej, najlepiej zakładać wariant „pies ogarnia przerwę na zewnątrz”, bo zasady wejścia do środka potrafią się różnić w zależności od miejsca i dnia.
Najbardziej „widokowo” robi się w rejonie Starego Gronia (wieża widokowa) oraz na Hali Jaworowej, gdzie często łapie się szerokie panoramy na Beskid Śląski przy dobrej pogodzie. Sam Kotarz to z kolei punkt, który wiele osób kojarzy też z charakterystycznym „Ołtarzem Europy”, więc jest i widokowo, i z ciekawym akcentem „na miejscu”.
Najprzyjemniej wypada wiosną, latem i jesienią, bo wtedy masz najwięcej pewności co do warunków na ścieżkach i sensowny czas dnia na spokojne tempo. Po solidnych opadach leśne odcinki potrafią być bardziej śliskie, a zimą i przy oblodzeniu ta „średnia” trudność szybko robi się wyraźnie bardziej wymagająca.





