DŁUGOŚĆ SZLAKU
10.7KM
SUMA WZNIESIEŃ
608m
CZAS PRZEJSCIA
3:50h
TYP TRASY
Pętla
REGION
Beskid Śląski
SCHRONISKO
Tak
NAJWYŻSZY PUNKT
995m.n.p.m.
TRUDNOŚĆ
★★☆☆☆
Opis szlaku
Jeśli masz ochotę na trasę, która daje i sensowne podejście, i fajne miejsca “po drodze”, to ta pętla z Ustronia (dzielnica Poniwiec) bardzo dobrze się w to wpasowuje. Są tu dwie kulminacje: Mała Czantoria na rozgrzewkę i Wielka Czantoria jako główny cel, a pomiędzy nimi klasyk tego pasma, czyli okolice Chaty na Czantorii i Koliby Roberta – miejsce, gdzie człowiek nagle przypomina sobie, że plecak to nie tylko ozdoba.
To propozycja dla osób, które chcą przejść konkretną górską pętlę, ale bez ekspedycji na pół dnia. Całość zamyka się w jednym zamachu: 10,7 km i mniej więcej 3:50 marszu, więc da się to ogarnąć nawet wtedy, gdy dzień ucieka szybciej niżby się chciało.
Start w Ustroniu Poniwcu: ogarniasz logistykę i ruszasz
Najwygodniej zacząć w Poniwcu tam, gdzie kręci się infrastruktura ośrodka “Poniwiec – Mała Czantoria”. Jest parking bezpośrednio pod ośrodkiem przy ul. Akacjowej 107, czyli klasyka: zostawiasz auto, dopinasz sznurówki i po kilku minutach masz wrażenie, że miasto zostało gdzieś daleko za plecami.
Pierwsze podejście łapie rytm dość szybko – idzie się w stronę Małej Czantorii zielonymi znakami i ścieżką dydaktyczną. To nie jest odcinek “na autopilocie” po deptaku, tylko normalne górskie wejście, które ma rozruszać nogi, ale nie powinno zaskoczyć kogoś, kto już chodzi po Beskidach i lubi czuć, że coś jednak robi.
Mała Czantoria – szczyt na rozgrzewkę, ale z charakterem
Mała Czantoria często bywa traktowana jak “ten pierwszy przystanek”, ale ona ma swój urok i sens. To jeden z tych szczytów, gdzie człowiek łapie oddech i zaczyna myśleć: “okej, to teraz już wycieczka się zaczęła”. Zwykle nie ma tu wielkiej infrastruktury na miarę Wielkiej Czantorii, za to jest bardziej “po górsku” i spokojniej.
W praktyce Mała Czantoria robi robotę jako miejsce, które porządkuje tempo. Wchodzisz, stajesz, poprawiasz plecak, sprawdzasz, czy kurtka jednak była dobrym pomysłem, a potem możesz ruszać dalej już po grzbiecie w kierunku większej siostry.
Przejście grzbietem w stronę Chaty – edukacyjnie, widokowo, normalnie
Między Małą a Wielką Czantorią masz odcinek, który łączy klimat lasu z fragmentami bardziej otwartymi – w rejonie górnej stacji wyciągu w Poniwcu pojawiają się polany i przestrzeń, gdzie zwykle można złapać szersze spojrzenie na okolicę. To też miejsce, które przypomina, że Czantoria żyje nie tylko pieszym ruchem, ale i turystyką “kolejkową”.
Dodatkowy smaczek jest taki, że okolice Czantorii mają status rezerwatu po polskiej stronie i podobnie chronionych obszarów po stronie czeskiej, więc idzie się przez teren, który ma wartość przyrodniczą, a nie tylko “ładnie wygląda na zdjęciu”. Ścieżka przyrodniczo-leśna w tym rejonie jest opisana jako trasa z przystankami edukacyjnymi i miejscami odpoczynku, więc jeśli lubisz tablice, które tłumaczą, co rośnie obok – masz szansę się wciągnąć.
Koliba Roberta i Chata na Czantorii – przerwa, która kusi
W okolicy granicy trafiasz na duet, który zna chyba każdy, kto choć raz kręcił się po Czantorii: Kolibę Roberta po polskiej stronie i Chatę na Czantorii po czeskiej. To nie są typowe schroniska w sensie “nocleg + bufet”, raczej punkty gastronomiczne, ale dla wędrowca i tak liczy się jedno: da się na chwilę usiąść, coś zjeść i poczuć, że tempo świata spada o kilka biegów.
Warto tylko pamiętać, że przy takim miejscu człowiek łatwo traci czujność… szczególnie, gdy w głowie pojawia się myśl: “to może jeszcze chwilka”. No jasne, tylko potem nogi przypominają, że Wielka Czantoria sama się nie zrobi.
Wielka Czantoria – finał na 995 m i wieża widokowa
Na Wielką Czantorię wchodzisz już jako na “ten” szczyt: najbardziej rozpoznawalny w okolicy, graniczny, z wieżą widokową i całą otoczką. To jeden z tych punktów w Beskidzie Śląskim, gdzie latem potrafi być tłoczniej, bo część osób podjeżdża kolejką i robi krótki spacer na szczyt.
Samo podejście od rejonu Chaty/Koliby jest wygodne: prowadzi szeroka, komfortowa droga, więc końcówka nie jest techniczna ani męcząca w stylu “przeciskania się po korzeniach”, tylko bardziej marszowa. Jeśli masz w ekipie kogoś, kto lubi narzekać na “ostatnie 200 metrów”, to tutaj będzie miał utrudnione zadanie.
Zejście do Poniwca – długo, szeroko i bez zbędnej finezji
Powrót do Ustronia Poniwca idzie niebieskimi znakami. Ten odcinek jest dość konkretny, bo to dłuższe zejście, które uczy jednej rzeczy: kolana też chodzą po górach, tylko rzadziej mają coś do powiedzenia przy planowaniu wycieczki.
Najważniejsze jest to, że zejście ma charakter szerokiej, kamienistej drogi – wygodnej do trzymania równego tempa, ale jednak twardej pod butem, więc jeśli ktoś liczy na miękki, leśny dywan przez cały czas, to tu dostaje bardziej “górską drogę roboczą”. Po czasie schodzisz z powrotem w rejon Poniwca, a to jest ten moment, kiedy nagle parking wygląda jak luksusowy hotel pięciogwiazdkowy.
Mapa szlaku na Mała i Wielką Czantorię z Ustronia
TRASA: Ustroń Poniwiec – Mała Czantoria – Chata na Czntorii – Wielka Czantoria – Ustroń Poniwiec
Inne szlaki na Czantorię
Jeśli po tym wariancie z Poniwca masz ochotę spojrzeć na Czantorię trochę inaczej, w okolicy są jeszcze trasy, które zmieniają nie tyle sam cel, co rytm całego wyjścia i wrażenie z podejścia.
Dla kogoś, kto woli krótsze wyjście bez dokładania drugiego szczytu, dobrze układa się szlak na Małą Czantorię od strony Ustronia. To bardziej zwarty, prosty wariant, kiedy chcesz wejść w las, zrobić swoje i wrócić bez rozciągania wycieczki na pół dnia.
Inny klimat ma szlak na Wielką Czantorię z Ustronia, gdzie od początku idzie się już pod ten najbardziej rozpoznawalny szczyt. Tu wszystko jest bardziej bezpośrednie: konkretne podejście, klasyczny przebieg i finał bez rozpraszania się po drodze mniejszą kulminacją.
Ciekawie wypada też pętla z Podlesia przez Małą i Wielką Czantorię, bo start z innej strony od razu zmienia odbiór całej góry. Ten wariant ma trochę spokojniejszy grzbiet, trochę pogranicznego klimatu i pasuje wtedy, gdy znane okolice Ustronia chcesz na chwilę zostawić z boku.
Szlak na Małą i Wielką Czantorię z Ustronia Poniwiec (FAQ)
Najprościej zostawić auto na parkingu przy ośrodku „Poniwiec – Mała Czantoria”, Ustroń, ul. Akacjowa 107. To dokładnie ten rejon, z którego najwygodniej ruszyć zielonym podejściem w stronę Małej Czantorii.
Tak, to trasa w sam raz na spokojne „wejście w góry”, bo technicznie jest prosta i nie ma tu wspinania. Trzeba tylko pamiętać, że to nie krótki spacerek: masz ok. 10,7 km i kilka podejść, więc tempo warto dobrać bez gonienia stoperem.
Tak, ale najlepiej dla rodzin, które mają już za sobą pierwsze górskie wycieczki i wiedzą, że przerwy są częścią planu, a nie „porażką”. Najbardziej wymagające bywa nie samo podejście, tylko długość pętli i dłuższe zejście na koniec.
Po drodze jest Chata na Czantorii i Koliba Roberta, czyli miejsca, gdzie można usiąść i coś zjeść (bardziej bufetowo niż „schroniskowo”). To świetny punkt na przerwę między Małą a Wielką Czantorią, zanim wejdzie się na szczyt.
Tak, na Czantorię normalnie chodzi się z psem, tylko standardowo trzymasz go na smyczy i pilnujesz na mijankach. Jeśli ktoś planuje skracać trasę kolejką, to też da się przewieźć psa (małe na kolanach, dla dużych warto mieć koc).
Najwięcej przestrzeni łapie się na łąkach w okolicy górnej stacji wyciągu i na grzbiecie między Małą a Wielką Czantorią, bo tam teren potrafi się fajnie otworzyć. Na Wielkiej Czantorii wisienką na torcie jest wieża widokowa, z której zwykle ogląda się Ustroń, grzbiety Beskidu Śląskiego i stronę czeską.
Najprzyjemniej bywa od wiosny do jesieni, kiedy szlak jest suchy, a odcinki po otwartych łąkach dają pełen efekt widokowy. Zimą też się da, ale wtedy dłuższe zejście niebieskim potrafi być śliskie i twarde pod butem, więc przydają się raczej pewniejsze buty i spokojniejszy krok.





