DŁUGOŚĆ SZLAKU
13.1KM
SUMA WZNIESIEŃ
812m
CZAS PRZEJSCIA
4:40h
TYP TRASY
Pętla
REGION
Beskid Śląski
SCHRONISKO
Tak
NAJWYŻSZY PUNKT
1117m.n.p.m.
TRUDNOŚĆ
★★☆☆☆
Opis szlaku
Klimczok to taki beskidzki klasyk, który lubi się z każdym: z tymi, co chcą „konkretnie pochodzić”, i z tymi, co po prostu chcą wejść na fajny szczyt, zahaczyć o schronisko i wrócić w jednym kawałku z poczuciem dobrze spędzonego dnia. Pętla z Mesznej przez Magurę ma przyjemny rytm: najpierw spokojnie rozkręca nogi, potem daje dłuższe podejście, a na koniec prowadzi w stronę doliny już bardziej „na luzie”.
To też fajna trasa, jeśli lubisz, gdy po drodze coś się dzieje: jest miejsce, gdzie można złapać pierwszy oddech i popatrzeć na przestrzeń, jest odcinek bardziej „górski”, są ślady dawnych historii schroniskowych, no i jest punkt obowiązkowy, czyli Schronisko PTTK Klimczok, które dla wielu działa jak magnes. Cała pętla ma 13,1 km i zwykle zamyka się w ok. 4 godz. 40 min marszu, więc to taki uczciwy, spacer na pół dnia bez kombinowania z logistyką.
Z Mesznej w stronę grzbietu
Zaczynamy w Mesznej, trzymając się żółtych znaków. Pierwszy odcinek to takie spokojne „wyjście z cywilizacji” — jeszcze blisko zabudowań, jeszcze bez górskich fanfar, za to z poczuciem, że zaraz zacznie się właściwa część wycieczki. Tempo najlepiej ustawić tak, żeby nie spalić się na starcie, bo podejście robi swoje i lubi być konsekwentne.
W miarę jak wysokość rośnie, krajobraz naturalnie się zmienia: zamiast domów i płotów coraz częściej pojawia się las i szerzej poprowadzony szlak, który pozwala iść równo, bez ciągłego slalomu. To dobry moment, żeby złapać rytm: równy krok, spokojny oddech, a w głowie myśl, że Klimczok raczej nigdzie nie ucieknie — stoi tu od dawna i ma cierpliwość do turystów.
Stracona Matka i Chata na Groniu
Po drodze pojawia się Stracona Matka — miejsce znane w okolicy jako ważny węzeł szlaków, gdzie łatwo złapać orientację i wybrać właściwy kierunek. W praktyce to taki punkt, w którym wielu ludzi robi krótkie „sprawdzenie ustawień”: czy wszystko zapięte, czy woda pod ręką, czy tempo nie jest przypadkiem tempem sprinterskim. Warto, bo potem idzie się już bardziej w górę i lepiej mieć głowę spokojną.
Chwilę później robi się przyjemnie „wycieczkowo”, bo w okolicach Chaty na Groniu często trafia się na ładne otwarcia widokowe. Sama Chata na Groniu jest znanym miejscem na krótsze wypady i przerwy, a dojście potrafi prowadzić wygodną drogą — zdarza się nawet odcinek betonowy, zanim człowiek znów wejdzie w bardziej leśny klimat.
Magura – zanim zrobi się „schroniskowo”
Dalej kierunek jest jasny: Magura i okolice pod Klimczokiem. Magura (ta w rejonie Klimczoka) bywa traktowana trochę po macoszemu, bo większość osób i tak myśli już o schronisku i szczycie, ale to bardzo wdzięczny fragment grzbietu. Zwykle idzie się tu lasem, spokojnie, bez ciągłego przeskakiwania przez przeszkody, za to z poczuciem, że jest się już „na górze”, a nie w dolinie.
To miejsce ma też swoją ciekawą warstwę historii turystycznej: okolice Magury i Klimczoka to jeden z tych rejonów Beskidu Śląskiego, gdzie tradycja schronisk i wycieczek ma długie korzenie. Nic dziwnego, że właśnie tutaj wciąż trafia się na ślady dawnych obiektów — czasem subtelne, czasem bardzo dosłowne.
Ruiny schroniska Magura-Kąpielisko
W pewnym momencie pojawiają się ruiny schroniska Magura-Kąpielisko. To nie jest „atrakcja” w sensie: wow, selfie i fajerwerki. Bardziej przystanek z historią, który mówi: kiedyś w tym miejscu funkcjonowało schronisko, a dziś zostały po nim resztki, które przypominają, że beskidzkie szlaki zmieniają się z dekady na dekadę. Samo schronisko znajdowało się na stokach Magury Klimczokowej, mniej więcej na wysokości około 1000 m n.p.m.
I jeszcze jedna ciekawostka „po drodze”, już zupełnie bez napinki: w okolicy funkcjonowało też kiedyś kąpielisko/basen, o którym mało kto by pomyślał, idąc zwykłą górską trasą. Ten motyw „kąpieliska pod Magurą” przewija się w opisach miejsca i dobrze tłumaczy, skąd wzięła się ta nietypowa nazwa.
Schronisko PTTK Klimczok – przerwa obowiązkowa
Kiedy dochodzimy w rejon schroniska, klimat zmienia się natychmiast: nagle jest bardziej „schroniskowo”, częściej mijają się ludzie w obie strony, a w głowie pojawia się proste pytanie: herbata czy coś konkretniejszego? Schronisko PTTK Klimczok stoi na wysokości ok. 1034 m n.p.m., w rejonie między Magurą a przełęczą pod Klimczokiem, więc naturalnie zbiera ruch z kilku stron Beskidu Śląskiego.
Podejście do schroniska od strony Bystrej i okolic potrafi prowadzić długo szerokim gościńcem, takim równym, „marszowym”, który łagodnie, ale konsekwentnie pnie się w górę. To ten typ odcinka, na którym niby nie ma dramatu, a jednak łydki pamiętają, że cały czas było pod górę.
Klimczok – szybkie wejście na szczyt
Na sam Klimczok podchodzi się z przełęczy krótkim, czarnym fragmentem. To jedna z tych końcówek, które robią robotę: niby blisko, ale potrafi być konkretnie pod górę, więc człowiek instynktownie przyspiesza… i po chwili orientuje się, że to nie był najlepszy pomysł. Lepiej wejść równo i zostawić sobie oddech na samą górę.
Klimczok ma 1117 m n.p.m. i jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych szczytów w tej części Beskidu Śląskiego. Zwykle ludzie wpadają tu dla panoram — przy dobrej pogodzie często da się wypatrzeć pobliskie pasma i charakterystyczne sylwetki szczytów, a sama kulminacja daje to fajne uczucie „jestem na górze i to widać”.
Powrót Niebieskim szlakiem
Po szczycie wracamy w stronę przełęczy i schroniska, a potem zaczyna się część „powrotna”, która ładnie domyka pętlę. To dobry moment, żeby przestawić głowę z trybu „zdobywanie” na tryb „schodzenie”: krok robi się luźniejszy. Niebieski szlak w dużej mierze biegnie lasem.
Końcówka przyjemnie sprowadza z powrotem w stronę Mesznej, aż znów robi się znajomo: więcej zabudowań, więcej dróg, mniej szlakowego „szelestu” pod butem. To ten moment, w którym zwykle wychodzi, czy tempo było ustawione z głową — bo jeśli tak, to jeszcze zostaje energia na spokojne domknięcie pętli, a jeśli nie… cóż, przynajmniej jest satysfakcja.
Jeśli podjeżdżasz autem, w samej Mesznej często wybiera się miejsca postoju w rejonie kościoła albo cmentarza, bo to praktyczne punkty startowe w miejscowości.
Mapa szlaku na Klimczok z Mesznej
TRASA: Meszna – Magura Kąpielisko – Magura – Schronisko PTTK Klimczok – Klimczok – Meszna
Inne szlaki na Klimczok
Jeśli podejście z Mesznej przez Magurę pasuje Ci za spokojne rozkręcenie dnia i sensowną pętlę, to wokół Klimczoka jest jeszcze kilka wariantów, które prowadzą na ten sam szczyt, ale robią to w zupełnie innym rytmie.
Od strony Szczyrku sprawa jest prostsza i bardziej bezpośrednia – krótsze wejście niebieskim szlakiem to dobra opcja wtedy, gdy chcesz wejść na Klimczok bez rozbudowanej pętli i bez dokładania sobie dłuższego krążenia po grzbiecie.
Z kolei szlak z Brennej przez Karkoszczonkę ma trochę inny klimat niż start z Mesznej — mniej tu wrażenia „wychodzenia z doliny”, a bardziej stopniowe łapanie wysokości z klasycznym beskidzkim przystankiem po drodze.
Jeśli sama Magura Ci odpowiada, ale chcesz zobaczyć ten rejon od innej strony, to ciekawie wypada szlak z Bystrej przez Magurę. Ta trasa też dobrze układa się na pół dnia, tylko prowadzi do szczytu trochę innym wejściem i daje nieco inny początek całego podejścia.
Na dłuższy dzień w górach dobrze wchodzi pętla przez Szyndzielnię, Klimczok i Błatnią, bo tutaj sam Klimczok jest tylko jednym z etapów, a nie jedynym celem. To już bardziej konkretna wycieczka z większym ruchem na grzbiecie i dłuższym ciągiem marszu.
Jest też szlak z Dębowca przez Szyndzielnię na Klimczok, która dobrze pasuje osobom lubiącym klasyczne beskidzkie podejścia z wyraźnym schroniskowym akcentem po drodze. Ten wariant ma w sobie mniej pętli, a więcej spokojnego, przewidywalnego przejścia tam i z powrotem.
Szlak na Klimczok z Mesznej przez Magurę (FAQ)
Najwygodniej zostawić auto na dużym, utwardzonym parkingu przy kościele w Mesznej (okolice skrzyżowania ul. Sportowej i Kościelnej). Druga sensowna opcja to parking w rejonie cmentarza w Mesznej — podobnie blisko do wejścia na szlak.
Tak, bo to pętla po wygodnych, klasycznych beskidzkich szlakach, bez trudności technicznych w stylu łańcuchów czy ekspozycji. Trzeba tylko uczciwie pamiętać, że to 13,1 km i kilka podejść, więc początkujący powinni iść spokojnym tempem i nie robić z tego sprintu.
Tak, jeśli dzieci mają już obycie w chodzeniu po górskich szlakach i lubią dłuższe spacery, bo dystans robi swoje. Plusem jest to, że po drodze masz naturalny „cel pośredni” w postaci schroniska, więc łatwo podzielić wycieczkę na odcinki.
Tak — po drodze wypada Schronisko PTTK Klimczok, klasyczny przystanek na ciepłe jedzenie i przerwę. Schronisko stoi tuż pod grzbietem, w praktycznym miejscu, więc świetnie pasuje jako punkt „resetu” przed wejściem na sam szczyt albo po nim.
Tak, tę pętlę da się przejść z psem — standardowo na smyczy i z kontrolą w mijankach, bo na Klimczoku i przy schronisku bywa sporo ruchu. Jeśli planujesz wejść do schroniska, najprościej podejść do obsługi na miejscu i ustalić, gdzie z psem można usiąść.
Po drodze najczęściej łapie się widoki w prześwitach i na otwarciach przy grzbiecie, a największy „konkret” jest na samym Klimczoku i w okolicach schroniska. Z Klimczoka zwykle ogląda się Beskid Śląski i sąsiednie pasma, a przy dobrej widoczności trafiają się też dalekie obserwacje w stronę Tatr.
Najwygodniej celować w okres od późnej wiosny do jesieni, kiedy szlak jest suchszy i idzie się pewniej na podejściach i zejściach. Zimą też się da (ta trasa jest popularna), ale wtedy liczy się stabilna pogoda i sensowne wyposażenie pod śliskie odcinki, szczególnie w okolicy podejść i przy szczycie.





