DŁUGOŚĆ SZLAKU
11.2KM
SUMA WZNIESIEŃ
756m
CZAS PRZEJSCIA
4:00h
TYP TRASY
Pętla
REGION
Beskid Śląski
SCHRONISKO
Tak
NAJWYŻSZY PUNKT
1117m.n.p.m.
TRUDNOŚĆ
★★☆☆☆
Opis szlaku
Jeśli masz ochotę na trasę, która daje i porządne podejście, i schronisko w dobrym momencie, i finał w postaci jednego z najbardziej znanych szczytów Beskidu Śląskiego, to ta pętla z Bystrej robi robotę. Jest tu wszystko, co człowiek lubi: na początku konkretne wejście „na rozgrzewkę”, potem wygodniejszy oddech na grzbiecie i wreszcie Klimczok – taki szczyt, który niby zna każdy, a i tak potrafi zaskoczyć, gdy trafisz na prześwity w dobrą stronę.
To propozycja dla kogoś, kto lubi iść rytmem: trochę w górę, trochę spokojniej, a po drodze wpaść do schroniska na przerwę bez kombinowania. Całość ma około 11,2 km i zwykle zamyka się w ok. 4 godziny marszu, więc w praktyce spokojnie da się to ogarnąć nawet wtedy, gdy lubisz stanąć, popatrzeć, poprawić kurtkę i udawać, że to „tylko na chwilę”.
Start w Bystrej: zanim na dobre zacznie się las
Najwygodniej jest ruszyć z okolic ulicy Fałata albo z rejonu ulicy Klimczoka – to te miejsca, gdzie ludzie najczęściej zostawiają auto i nie muszą robić długiego rozbiegu po wiosce. Jest tu normalny, utwardzony parking i sensowny start „z chodnika w góry”, bez wchodzenia w tryb błądzenia między płotami.
Pierwsze minuty są jeszcze cywilizowane: kawałek między domami po asfalcie i po chwili zaczyna się to, po co tu przyjeżdżasz – las i podejście. Ten miejski wstęp jest krótki, więc nie zdążysz się nawet zirytować, że „to miały być góry, a ja idę ulicą”.
Podejście na Lanckoronę: krótko, treściwie, pod górę
Po starcie trzy kolory szlaku potrafią iść razem, ale ty trzymasz kierunek w stronę Lanckorony. W praktyce oznacza to, że dość szybko łapiesz leśną, węższą ścieżkę i robisz pierwszą porządną porcję przewyższeń. Ten fragment jest typowo „górski”: nie ma tu deptaka, tylko normalne podejście po leśnym podłożu, miejscami bardziej stromo, miejscami łagodniej, ale generalnie czuć, że rozgrzewka została odhaczona.
Lanckorona sama w sobie nie jest szczytem do zdobywania „dla cyferek” – to raczej miejsce, przy którym dobrze jest na chwilę zwolnić. W lesie trafiasz na kapliczkę i drewniany ołtarz, są też ławeczki i miejsce, gdzie ludzie robią krótką przerwę zanim pójdą dalej. To taki punkt, który potrafi uspokoić tempo marszu bez gadania: człowiek po prostu widzi, że tu się siada choćby na minutę.
Magura i okolice „Kąpieliska”: szerzej, wygodniej, z historią w tle
Za Lanckoroną zmienia się charakter drogi. Zamiast wąskiej ścieżki częściej masz pod nogami szerszą, leśną drogę – taki odcinek, który idzie się równo, bez szarpania, i nagle tempo robi się bardziej „spacerowe”, nawet jeśli wciąż jesteś w górach. Ten fragment bywa opisywany jako wygodna leśna „aleja”, miejscami bardziej odsłonięta, więc łatwiej złapać prześwity na okolicę.
Po drodze pojawia się miejsce, które brzmi trochę jak żart z przewodnika: Magura-Kąpielisko. I nie, to nie jest nowoczesne SPA w lesie, tylko okolice dawnego górskiego kąpieliska i schroniska – dziś zostały po tym ruiny, raczej subtelne, łatwe do przeoczenia, ale sama historia jest ciekawa. Jeszcze przed wojną powstał tu odkryty basen, a tuż obok budowano drewniane schronisko; wojna zrobiła swoje i obiekt nie przetrwał.
Schronisko PTTK Klimczok: idealny moment na przerwę
Po Magurze coraz częściej myśli uciekają w stronę schroniska – i słusznie, bo to jedno z tych miejsc, które na tej trasie wypadają dokładnie wtedy, kiedy człowiek lubi mieć „coś konkretnego” pod dachem. Schronisko PTTK Klimczok stoi na wysokości 1052 m n.p.m. i działa tu od XIX wieku, więc to nie jest budka „na chwilę”, tylko pełnoprawny, stary górski adres z tradycją.
W okolicy schroniska często widać sporo ruchu, bo to ważny węzeł szlaków i naturalny przystanek po drodze na Klimczok. Dobrze tu złapać oddech przed finałem, bo za moment czeka krótszy, bardziej treściwy odcinek na sam szczyt – i szkoda byłoby wchodzić tam „na oparach”, skoro można podejść z zapasem energii.
Klimczok: finał na 1117 m i szybkie „wow”, gdy są widoki
Z rejonu schroniska idziesz już w kierunku Klimczoka i po chwili jesteś na graniowym klimacie, gdzie łatwo poczuć, że to jeden z tych klasyków Beskidu Śląskiego. Klimczok ma 1117 m n.p.m. i jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów w tej części pasma; przez szczyt przebiega też granica administracyjna i historyczna granica między Śląskiem a Małopolską, co brzmi poważnie, ale w praktyce oznacza po prostu, że stoisz w miejscu „z konkretnym adresem”.
Sam wierzchołek ma formę łagodnego kopca, a widoki zależą od tego, ile las i warunki akurat oddadzą. Przy dobrej pogodzie zwykle da się złapać szerokie spojrzenia na Beskid Śląski, a często też na dalsze pasma – dlatego ludzie tak chętnie robią tu krótką pauzę, nawet jeśli plan jest „wejść i wracać”.
Zejście do Bystrej niebieskim: spokojniej, ale nogi i tak wiedzą swoje
Po zdobyciu Klimczoka wracasz w stronę rejonu schroniska i bierzesz niebieski szlak w dół do Bystrej. Ten wariant ma bardzo sensowny rytm: przez większość czasu trzymasz się lasu, a pod nogami dominuje górska nawierzchnia – leśne drogi i ścieżki, które potrafią być utwardzone, ale potrafią też zrobić się miękkie i „pracujące” po roztopach czy deszczu. Asfalt pojawia się dopiero niżej, już w samej Bystrej.
Charakterystyczne jest to, że na niebieskim sporo odcinków idzie szerzej, niemal jak leśną drogą, a dopiero pod koniec znów robi się bardziej „ścieżkowo” i stromiej w miejscach, gdzie trzeba domknąć zejście. To fajne zakończenie pętli, bo schodzisz bez kombinowania, a jednocześnie nie masz wrażenia, że wracasz tym samym w kółko.
Mapa szlaku na Klimczok z Bystrej
TRASA: Bystra – Lanckorona – Magura Kąpielisko – Magura – Schronisko PTTK Klimczok – Klimczok – Zejście niebieskim szlakiem do Bystrej
Inne szlaki na Klimczok
Jeśli wejście z Bystrej dobrze siadło Ci przez swój rytm — najpierw konkretniej, potem spokojniej, z Magurą i schroniskiem po drodze — to wokół Klimczoka jest jeszcze kilka wariantów, które prowadzą na ten sam szczyt, ale robią to trochę innym tonem.
Od strony Szczyrku wszystko układa się bardziej bezpośrednio, więc trasa niebieskim szlakiem ma sens wtedy, gdy chcesz podejść bez rozkręcania długiej pętli i po prostu dość szybko znaleźć się wysoko.
Z kolei szlak z Brennej przez Karkoszczonkę ma spokojniejszy początek i bardziej grzbietowy charakter, więc dobrze pasuje do dnia, kiedy bardziej liczy się równe tempo niż szybkie zbieranie przewyższenia od pierwszych minut.
Jeśli podoba Ci się sam motyw Magury, to szlak z Mesznej przez Magurę daje podobny klimat, ale w dłuższej, bardziej treściwej wersji, z kilkoma dodatkowymi punktami po drodze i wyraźniej zaznaczoną pętlą.
Na dłuższe wyjście dobrze patrzeć już szerzej niż tylko na sam szczyt, dlatego pętla przez Szyndzielnię, Klimczok i Błatnią sprawdza się wtedy, gdy chcesz z jednego dnia zrobić pełne przejście grzbietem, a nie tylko wejście i zejście.
Jest jeszcze trasa z Dębowca przez Szyndzielnię na Klimczok, która dobrze łączy dwa bardzo znane kierunki w jednym marszu i daje bardziej klasyczne, wygodne przejście od strony Bielska-Białej.
Szlak na Klimczok z Bystrej przez Magurę (FAQ)
Najprościej celować w Bystra Śląska: są gminne parkingi dla turystów przy ul. Juliana Fałata oraz przy ul. Klimczoka (w okolicy mostu na Białej). Jeśli chcesz start „od razu pod szlak”, bardzo często wybierany jest też parking w rejonie skrzyżowania ul. Klimczoka i Zjazdowej.
Tak, tylko trzeba mieć z tyłu głowy, że to nadal góry: jest parę podejść i trochę metrów w górę, więc kondycja „spacerowa” może nie wystarczyć. Jeśli masz już za sobą kilka krótszych wyjść i nie przeraża Cię dłuższy marsz, ta trasa jest bardzo sensownym krokiem dalej.
Nadaje się, o ile dzieci mają już obycie w chodzeniu po górach i potrafią przejść dłuższy dystans bez marudzenia po pierwszym podejściu. Duży plus jest taki, że po drodze wpadasz do schroniska pod Klimczokiem, więc przerwa „na coś konkretnego” wypada w naturalnym momencie.
Tak — po drodze mijasz Schronisko PTTK Klimczok (pod samym Klimczokiem), które jest głównym miejscem na odpoczynek na tej pętli. W praktyce wypada dokładnie wtedy, kiedy większość osób ma ochotę usiąść i złapać oddech przed wejściem na szczyt albo po nim.
Tak, to popularny kierunek na wycieczkę z psem — trzymasz psa na smyczy i ogarniasz standardowe „górskie zasady”. W samym schronisku najpewniej ogarniesz temat na zewnątrz (taras), a kwestie wchodzenia do środka potrafią zależeć od aktualnych zasad na miejscu.
Po drodze dominują leśne odcinki, ale na grzbietach i w okolicach schroniska często trafiają się prześwity i otwarte fragmenty. Ze szczytu Klimczoka przy dobrej widoczności zwykle łapie się szerokie panoramy Beskidów, a czasem nawet Tatry.
Najwygodniej celować w sezon od wiosny do jesieni, bo podejścia i zejście są wtedy po prostu najprzyjemniejsze „do chodzenia” i najłatwiej złapać widoczność. Zimą też się da, ale trzeba liczyć się z oblodzeniami na leśnych odcinkach i podejść do tematu bardziej na serio niż „w adidaskach, bo tylko Klimczok”.





