W samym sercu Wilkowic, na zalesionym zboczu Groniczka, kryje się miejsce, które od wieków przyciąga zarówno miłośników górskich spacerów, jak i tych, którzy szukają odrobiny tajemnicy. Skała Czarownic – niewielka formacja skalna, pozornie nie różniąca się od innych beskidzkich głazów – przez lata obrosła legendami o zbójnikach, czarownicach i diabelskich mocach. Mówi się, że nocą powietrze wokół niej gęstnieje, a cień drzew układa się w dziwne kształty. To miejsce, które łączy w sobie historię, mit i niepowtarzalny klimat beskidzkiego lasu, a każdy, kto się tam zatrzyma, wychodzi z poczuciem, że dotknął czegoś niezwykłego.
Kamienna strażniczka z lasu
Skała Czarownic nie jest duża – ma około sześciu metrów wysokości, lecz jej obecność w lesie trudno zignorować. Wyrasta nagle spomiędzy drzew, niczym strażniczka pilnująca wejścia do innego świata. Jej powierzchnia jest chropowata, miejscami pokryta mchem i porostami, a przy bliższym spojrzeniu widać na niej zagadkowe wyżłobienia. To właśnie one stanowią źródło wielu opowieści i przypuszczeń. Krzyże, okręgi, linie – niektórzy twierdzą, że to znaki rytualne, inni widzą w nich pamiątkę po dawnych mieszkańcach, którzy w ten sposób chcieli zostawić po sobie ślad. Z biegiem lat deszcz i wiatr zatarły część rysunków, ale gdy słońce prześwieca między drzewami, kontury wciąż są widoczne, jakby ktoś wykonał je zaledwie wczoraj.
Wokół skały roztacza się cisza, jakiej trudno doświadczyć w innych częściach Wilkowic. Słychać jedynie wiatr, skrzypienie drzew i czasem dalekie echo kroków wędrowców. Ta naturalna izolacja sprawia, że miejsce ma swój niepowtarzalny klimat. Wielu odwiedzających mówi, że to właśnie cisza jest tu najbardziej niezwykła – gęsta, niemal namacalna, jakby sama skała chłonęła każdy dźwięk. Nie brakuje też takich, którzy twierdzą, że odczuwają w tym miejscu niewyjaśniony niepokój. Może to tylko autosugestia, a może rzeczywiście drzemie tu jakaś energia, której nie sposób nazwać.
W dzień Skała Czarownic wydaje się przyjazna i spokojna, ale o zmroku nabiera zupełnie innego charakteru. Cienie drzew wydłużają się, a w półmroku zarysy formacji zaczynają przypominać postacie. Nocne spacery w to miejsce nie należą do najpopularniejszych – nawet doświadczeni turyści przyznają, że las potrafi być tam niepokojąco cichy. Nic dziwnego, że od wieków przypisywano skale moce, których nie sposób racjonalnie wyjaśnić.
Zbójnik, czarownice i legenda, która przetrwała
Najbardziej znana legenda związana ze Skałą Czarownic opowiada o rozbójniku Wojciechu Bulaku, który w XVIII wieku miał ukrywać się w tych okolicach. Bulak był postrachem beskidzkich dróg – napadał na kupców i podróżnych, a jego kryjówką miała być właśnie niewielka grota u stóp skały. Towarzyszyły mu dwie kobiety, o których mówiono, że znają się na magii i potrafią przyzywać złe duchy. Ludzie wierzyli, że to dzięki nim zbójnik unikał schwytania – ostrzegały go przed niebezpieczeństwem i rzucały zaklęcia, które mąciły zmysły jego przeciwnikom.
Kiedy wreszcie został pojmany, Bulaka spotkał okrutny los – mówi się, że został stracony w Żywcu w wyjątkowo brutalny sposób. Kobiety, które z nim współpracowały, zniknęły bez śladu. Nie znaleziono ich ciał, a ludzie przysięgali, że widzieli, jak tuż po egzekucji w okolicach skały unosiły się dziwne światła. Od tej pory zaczęto nazywać to miejsce Skałą Czarownic, wierząc, że duchy dawnych znachorek wciąż krążą między drzewami.
Z pokolenia na pokolenie legenda przybierała nowe formy. Jedni mówili, że czarownice wracają tu, by pilnować ukrytych skarbów Bulaka, inni – że nocą odprawiają rytuały, które mają sprowadzić jego duszę z powrotem. Nawet ci, którzy nie wierzą w żadne nadprzyrodzone historie, przyznają, że miejsce ma w sobie coś wyjątkowego. Może to po prostu magia natury, może echo dawnych opowieści, które wrosły w świadomość mieszkańców tak głęboko, że bez nich Wilkowice nie byłyby już takie same.
Diabelski kamień i dźwięki z wnętrza skały
Nie wszystkie opowieści o Skale Czarownic dotyczą ludzi – część z nich sięga jeszcze czasów, gdy wierzono, że góry są pełne demonów i duchów. Jedna z najstarszych legend mówi, że skała została zrzucona w to miejsce przez samego diabła. Chciał on zniszczyć kościół św. Michała w Wilkowicach, niosąc olbrzymi głaz, by roztrzaskać nim świątynię. Jednak gdy nadszedł świt i zapiał pierwszy kogut, diabeł stracił moc, a kamień wypadł mu z rąk i runął na zbocze Groniczka. Ziemia miała zadrżeć, a z wnętrza skały wydobył się głuchy, metaliczny dźwięk – od tamtej pory mieszkańcy wierzą, że w jej środku uwięzione są piekielne moce.
Niektórzy twierdzą, że nawet dziś, gdy przyłoży się ucho do kamienia, można usłyszeć ciche dudnienie, jakby coś w środku pulsowało. W upalne dni podobno wydobywa się z niej ledwo słyszalny syk, jak oddech. Dla sceptyków to efekt naturalnych procesów geologicznych i rozszerzania się skał pod wpływem temperatury, ale dla miejscowych to niepodważny dowód na to, że w jej wnętrzu coś wciąż żyje.
Z tą legendą wiąże się też niepisany zakaz. Starsi mieszkańcy przestrzegają, by nie próbować wspinać się na skałę ani odłupywać z niej fragmentów. Mówią, że każdy, kto zabrał stamtąd kamień, miał później pecha – ktoś zachorował, komuś spłonął dom, a komuś innemu zginęło bydło. Współcześni mogą się z tego śmiać, ale w Wilkowicach nawet dziś niewielu odważyłoby się sprawdzić to na własnej skórze.
Miejsce, które ma swoją duszę
Dla jednych Skała Czarownic to tylko ciekawostka na mapie, dla innych – miejsce, w którym czuć oddech historii. Położona zaledwie kilkadziesiąt minut spaceru od centrum Wilkowic, jest doskonałym celem krótkiej wędrówki, ale też punktem, który pozwala na chwilę wyciszenia. Las wokół niej pachnie wilgocią i sosnową żywicą, a światło przebijające się przez gałęzie tworzy niesamowitą grę cieni. Wystarczy usiąść na pobliskiej ławce, by zrozumieć, dlaczego tyle osób wraca tu wielokrotnie.
Współcześnie skała stała się jednym z charakterystycznych punktów lokalnego krajobrazu. Odwiedzają ją szkoły, miłośnicy przyrody, fotografowie i pasjonaci historii regionu. Choć wielu zna legendy o czarownicach i diabłach, dziś miejsce to łączy bardziej niż straszy. Jest częścią tożsamości Wilkowic – cichym świadkiem dawnych opowieści, który przetrwał, nie tracąc nic ze swojego uroku.
Skała Czarownic to nie tylko kawałek kamienia w lesie. To symbol tajemnicy, jaka wciąż drzemie w Beskidach. Nie potrzeba tu efektów specjalnych, by poczuć, że jest się w miejscu wyjątkowym. Wystarczy cisza, zapach lasu i świadomość, że pod stopami kryje się coś, czego być może nigdy do końca nie zrozumiemy.





