Nawet 500 kilogramów ryb mogło zostać uratowanych podczas wielogodzinnej akcji prowadzonej przy Jeziorze Żywieckim. Szczupaki, liny, leszcze i karasie znalazły się w odciętym od głównego akwenu zbiorniku, gdzie z każdą godziną pogarszały się warunki tlenowe. W działania zaangażowali się wędkarze, strażacy, członkowie Społecznej Straży Rybackiej oraz przedstawiciele Polskiego Związku Wędkarskiego.
Nocna walka o ryby uwięzione przy Jeziorze Żywieckim
Akcja ratunkowa rozpoczęła się około godziny 21.00 i trwała do 2.00 w nocy. Ryby zostały uwięzione w niewielkim zbiorniku odciętym od głównej części Jeziora Żywieckiego. Ograniczona ilość wody i tlenu powodowała, że bez szybkiej interwencji nie miałyby większych szans na przetrwanie.
Działania wznowiono od wczesnych godzin porannych. W pobliżu zbiornika pojawiły się liczne kormorany, nurogęsi i czaple, zwabione dużym skupiskiem ryb. Uczestnicy akcji musieli więc nie tylko prowadzić odłów, lecz także płoszyć ptaki, aby umożliwić bezpieczne przenoszenie ryb.
Dopiero w ciągu dnia można było dokładniej ocenić skalę problemu. Około 90 procent odławianych ryb stanowiły szczupaki. Wśród nich znajdowały się zarówno osobniki mierzące 30–40 centymetrów, jak i duże sztuki osiągające co najmniej 90 centymetrów. W odciętym zbiorniku znajdowało się także wiele linów oraz leszcze i karasie.
Według szacunków uczestników podczas całej akcji przeniesiono do głównego akwenu około 400–500 kilogramów ryb. Każdy osobnik musiał zostać odłowiony, umieszczony w odpowiednim pojemniku, a następnie przetransportowany do miejsca, w którym możliwe było jego bezpieczne wypuszczenie.
Największą trudność stanowiły warunki terenowe. Od odciętego zbiornika do głównej części jeziora było około 500 metrów. Trasę należało pokonywać przez głęboki muł, miejscami sięgający uczestnikom akcji niemal do pach.
Zdarzało się, że ratownicy zapadali się po pas, a nawet niemal po barki i nie byli w stanie wydostać się bez pomocy innych osób. Do ich wyciągania wykorzystywano linę. Wczesnym rankiem rozpoczęto również układanie desek, z których powstała prowizoryczna droga transportowa.
Przejście kilkuset metrów przez błoto z pojemnikami wypełnionymi wodą i rybami wymagało ogromnego wysiłku. Po wykonaniu jednego kursu część uczestników nie miała już siły na kolejny, dlatego osoby zaangażowane w działania musiały regularnie się zmieniać.
Strażacy, wędkarze i społecznicy połączyli siły
Ze względu na skalę zdarzenia oraz wyjątkowo trudne warunki na miejsce wezwano strażaków z Państwowej Straży Pożarnej w Żywcu. Ratownicy przyjechali z potrzebnym wyposażeniem i rozstawili pompę pływakową, przy pomocy której odpompowali wodę z oczka, w którym zostały uwięzione ryby.
Strażacy weszli również do zbiornika i bezpośrednio uczestniczyli w odławianiu oraz przenoszeniu zwierząt. Ich sprzęt, przygotowanie i doświadczenie pozwoliły wyraźnie przyspieszyć działania. W warunkach szybko malejącej ilości tlenu miało to kluczowe znaczenie dla skuteczności całej operacji.
W akcję licznie włączyło się środowisko wędkarskie. Po pojawieniu się informacji o zagrożeniu kolejne osoby kontaktowały się z organizatorami, przyjeżdżały na miejsce i pytały, jakiego rodzaju pomoc jest potrzebna.
Przy Jeziorze Żywieckim pracowali wędkarze należący do kół PZW działających na Żywiecczyźnie, członkowie Społecznej Straży Rybackiej oraz osoby niezrzeszone, które dowiedziały się o akcji i postanowiły wesprzeć ratowanie ryb. Pomoc trwała zarówno podczas nocnego etapu, jak i od wczesnych godzin porannych.
Na miejscu pojawili się także członkowie Zarządu Okręgu PZW. Zaangażowali się w nagłośnienie problemu oraz dostarczyli wyposażenie potrzebne do przeprowadzenia odłowu, między innymi podbieraki i wiaderka.
Szczególne podziękowania skierowano do Marcina i Szymka z Team Robinson. Obaj aktywnie uczestniczyli w działaniach, wchodząc do głębokiego mułu i pomagając w wyciąganiu oraz transporcie ryb. Ich obecność miała pokazać, że działalność wędkarska nie ogranicza się do zawodów, wyników i relacji publikowanych w internecie, lecz wiąże się również z odpowiedzialnością za wodę i żyjące w niej zwierzęta.
Wielogodzinna akcja była wspólnym przedsięwzięciem strażaków, wędkarzy, strażników rybackich, przedstawicieli PZW i wolontariuszy. Dzięki ich pracy setki kilogramów ryb zostały przeniesione z odciętego zbiornika do głównej części Jeziora Żywieckiego, zanim niedobór tlenu i pogarszające się warunki doprowadziły do ich śnięcia.




