85 lat temu niemieckie władze okupacyjne rozpoczęły brutalną akcję wysiedleńczą na Żywiecczyźnie. Pod kryptonimem Aktion Saybusch, w ciągu niespełna trzech miesięcy, wypędzono około 20 tysięcy mieszkańców. Polaków pozbawiano majątku, gospodarstw i dobytku, a na ich miejsce sprowadzano niemieckich osadników. Była to pierwsza tak zorganizowana operacja wysiedleńcza w okupowanej Polsce podczas II wojny światowej.
Pierwsza akcja wysiedleńcza w okupowanej Polsce
22 września 1940 roku Niemcy rozpoczęli wysiedlenia na Żywiecczyźnie, zajętej po agresji III Rzeszy na Polskę i włączonej do rejencji katowickiej. Tego dnia opustoszały pierwsze wsie – Jeleśnia i Sopotnia Mała. 207 rodzin polskich zostało zmuszonych do opuszczenia domów, które wkrótce przejęły rodziny niemieckich osadników. W sumie do końca 1940 roku z regionu deportowano około 20 tysięcy osób.
Operację umożliwił dekret Adolfa Hitlera z 7 października 1939 roku o „umocnieniu niemczyzny”, zakładający tworzenie obszarów osiedleńczych dla Niemców kosztem wysiedlanych mieszkańców innych narodowości. Akcją dowodził obergruppenführer SS Erich von dem Bach-Zelewski, który nadzorował przebieg operacji i witał niemieckich kolonistów sprowadzanych m.in. z Bukowiny w Rumunii.
Wysiedlenia przebiegały według tego samego schematu. O świcie niemieckie oddziały otaczały miejscowość, a mieszkańcy otrzymywali zaledwie 20 minut na spakowanie rzeczy. Zabierano im gospodarstwa, inwentarz, pieniądze i wartościowe przedmioty. Mogli zabrać jedynie koce, ubrania, niewielki bagaż i żywność na trzy dni. Każda osoba miała dostać 20 złotych. Po wysiedleniu do wsi wprowadzano ekipy porządkowe, złożone z przymusowo zatrudnionych Żydów i młodych kobiet z okolicznych miejscowości, a następnie wprowadzano niemieckich osadników.
Deportowanych gromadzono w Żywcu, Rajczy i Suchej, skąd koleją przewożono ich na tereny Generalnego Gubernatorstwa – głównie na Lubelszczyznę i Kielecczyznę. Tam pozostawiano ich bez pomocy, a miejscowej ludności mówiono, że przybysze są przestępcami. Młodych rejestrowały urzędy pracy i kierowały na przymusowe roboty w głąb Rzeszy, pozbawiając rodziny głównych żywicieli.
Aktion Saybusch zakończono w grudniu 1940 roku głównie wskutek interwencji Hansa Franka, generalnego gubernatora, który sprzeciwiał się dalszemu przyjmowaniu tysięcy deportowanych Polaków. Jednak wysiedlenia trwały nadal – tym razem kierowane były na ziemie wcielone do Rzeszy i do tzw. Polenlagrów, skąd wysyłano ludzi do pracy przymusowej.
Do końca II wojny światowej Niemcy wypędzili z Żywiecczyzny około 50 tysięcy Polaków, czyli blisko 30 procent mieszkańców regionu. Część z nich powróciła po 1945 roku.
Historycy Mirosława Sikora i Monika Bortlik-Dźwierzyńska w publikacji Instytutu Pamięci Narodowej „Aktion Saybusch. Wysiedlenie mieszkańców Żywiecczyzny przez okupanta niemieckiego 1940–1941” podkreślają wyjątkowość tej operacji. Decydowała o tym zarówno liczba wysiedlonych osób, jak i ogromne zaangażowanie niemieckich struktur administracyjnych i policyjnych. Był to precedens, który stał się wzorem dla późniejszych działań przesiedleńczych prowadzonych m.in. na Zamojszczyźnie czy w Kraju Warty.





