83 lata temu zaatakowano 99 polskich miejscowości. 11 lipca Polska oddaje hołd ofiarom Wołynia

11 lipca mijają 83 lata od Krwawej Niedzieli – kulminacyjnego momentu zbrodni dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów na polskiej ludności Wołynia. Skoordynowane ataki objęły dziesiątki wsi, kolonii i osad, a ich ofiarami byli przede wszystkim bezbronni cywile. Do dziś nie udało się ustalić pełnej liczby zamordowanych ani odnaleźć wszystkich miejsc ich pochówku.

O świcie zaatakowano polskie wsie i osady

11 lipca 1943 roku oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz powiązane z nią formacje rozpoczęły skoordynowaną akcję przeciwko polskiej ludności zamieszkującej przedwojenne województwo wołyńskie. Tereny te znajdowały się wówczas pod niemiecką okupacją.

Według danych Instytutu Pamięci Narodowej napastnicy zaatakowali tego dnia 99 polskich miejscowości, głównie na terenie powiatów kowelskim, włodzimierskim i horochowskim, a częściowo również łuckim. W niektórych miejscach oddziały UPA były wspierane przez lokalne bojówki oraz część miejscowej ludności ukraińskiej.

Ataki rozpoczęły się nocą i o świcie. Napastnicy otaczali polskie wsie, uniemożliwiając mieszkańcom ucieczkę. Ludność mordowano w domach, gospodarstwach, na drogach oraz w miejscach, do których próbowała się schronić. Po dokonaniu zbrodni zabudowania były podpalane, a pozostawiony przez ofiary dobytek grabiono.

Termin rozpoczęcia masowej akcji nie był przypadkowy. 11 lipca 1943 roku przypadał w niedzielę, dlatego wielu mieszkańców uczestniczyło w mszach i nabożeństwach. Do napadów doszło również w kościołach, między innymi w Porycku, Chrynowie i Kisielinie. Wiernych atakowano podczas nabożeństw lub bezpośrednio po ich zakończeniu.

Ofiarami byli przede wszystkim cywile – kobiety, dzieci i osoby starsze. Mordów dokonywano przy użyciu broni palnej, siekier, noży, wideł oraz innych narzędzi gospodarskich. Brutalność miała wywołać strach wśród ludności pozostałych miejscowości i zmusić Polaków do opuszczenia tych terenów.

Dokładna liczba osób zabitych podczas Krwawej Niedzieli pozostaje przedmiotem badań. Na podstawie niepełnych danych potwierdzono śmierć ponad 3100 Polaków, jednak część szacunków mówi o kilku tysiącach ofiar, a w niektórych opracowaniach pojawiają się liczby wynoszące około 8–10 tysięcy. Różnice wynikają między innymi ze zniszczenia dokumentacji, wymordowania całych rodzin oraz braku świadków, którzy mogliby przekazać informacje o zbrodniach.

Krwawą Niedzielę poprzedziła próba podjęcia rozmów z przedstawicielami UPA. Z ramienia Polskiego Państwa Podziemnego na spotkanie wysłano poetę i żołnierza Armii Krajowej Zygmunta Rumla oraz Krzysztofa Markiewicza. Delegacja miała doprowadzić do zatrzymania narastającej fali mordów na polskiej ludności.

Polscy przedstawiciele zostali jednak zatrzymani i zamordowani. Według najczęściej przywoływanych relacji Rumel i Markiewicz zostali rozerwani końmi. W opracowaniach pojawiają się różne daty ich śmierci – część wskazuje 10 lipca 1943 roku, natomiast inne ustalenia sugerują, że mogło do niej dojść już 8 lipca.

Zbrodnie objęły tysiące miejscowości na dawnych Kresach

Krwawa Niedziela nie była początkiem mordów na Polakach, lecz ich kulminacyjnym momentem. Zbrodnie na Wołyniu rozpoczęły się wcześniej, a po lipcu 1943 roku były kontynuowane również na terenie Małopolski Wschodniej, obejmującej między innymi przedwojenne województwa lwowskie, tarnopolskie i stanisławowskie.

Celem Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii było usunięcie polskiej ludności z obszarów uznawanych przez ukraińskich nacjonalistów za ziemie przyszłego państwa ukraińskiego. Polacy byli zabijani ze względu na swoją narodowość, a działania wymierzono przede wszystkim w mieszkańców wsi i niewielkich osad.

Akcja nie ograniczała się do fizycznej eksterminacji ludności. Równocześnie niszczono materialne ślady wielowiekowej obecności Polaków na Kresach. Palono gospodarstwa i całe wsie, burzono kościoły i kaplice, niszczono cmentarze, zabytki, dokumentację parafialną oraz obiekty związane z polską kulturą i gospodarką. Wiele miejscowości zostało wypalonych do fundamentów i nigdy ich nie odbudowano.

Według szacunków ukraińscy nacjonaliści zaatakowali polską ludność zamieszkującą około 4300 miejscowości. W latach 1943–1945 na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej zamordowanych zostało od 80 do 120 tysięcy Polaków. Ustalenie jednej, dokładnej liczby ofiar nie jest możliwe.

W pobliżu wielu zniszczonych wsi i chutorów nadal znajdują się bezimienne zbiorowe mogiły. Spoczywają w nich mieszkańcy całych osad, często zamordowani razem z rodzinami. Część miejsc pochówku nie została oznaczona, a niektórych nie udało się dotąd dokładnie zlokalizować.

Przez dziesięciolecia rodziny ofiar zabiegały o możliwość odnalezienia szczątków swoich bliskich, przeprowadzenia ekshumacji oraz zapewnienia im godnego pochówku. Brak pełnej dokumentacji, powojenne przesunięcie granic i zniknięcie wielu miejscowości sprawiają, że badania nadal nie dają pełnego obrazu skali dokonanych zbrodni.

Od 2025 roku 11 lipca ma oficjalnie status Narodowego Dnia Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej. Jest to święto państwowe poświęcone pamięci zamordowanych, jednak nie zostało ustanowione dniem ustawowo wolnym od pracy.

- Reklama -

Szukaj w beskidinfo

Sprawdź Także