32-latek spędził w karetce 6 godzin – zmarł. Prokuratura postawiła zarzut ratownikowi.

foto. Szpital Wojewódzki Bielsko-Biała

29 listopada 2021 roku Paweł, który doznał bólu głowy i ataku padaczki w pociągu, został przetransportowany do Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej, gdzie zmarł. Wcześniej 6 godzin spędził w karetce. Sprawa ta budzi wiele pytań dotyczących niewłaściwej opieki medycznej.

Historia Pawła, który zmarł w szpitalu

Paweł to 32-letni mężczyzna, który mieszkał wraz z rodziną w Kozach i pracował w Bielsku-Białej. Codziennie dojeżdżał do pracy pociągiem. 29 listopada 2021 roku, podczas podróży do pracy, Paweł nagle poczuł silny ból głowy. Dwukrotnie dzwoniła do niego żona, a za drugim razem mężczyzna poinformował ją, że się źle czuje i boli go głowa. Z powodu swojej przeszłości, jako dziecko cierpiał na padaczkę, a niedawno przeszedł infekcję.

Na stacji w Bielsku-Białej, Paweł doznał ataku padaczki, co spowodowało utratę przytomności. Ochrona dworca natychmiast wezwała karetkę pogotowia. Godzina wskazywała 7.51. Po wykonaniu badań, testu antygenowego na obecność koronawirusa oraz podaniu kilku leków, karetka pogotowia popędziła w trybie pilnym na SOR w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej.

Stan zaczął się pogarszać, 6 dni później Paweł zmarł w szpitalu

Do szpitala karetka dotarła o godzinie 8.56. Jednakże, zamiast natychmiastowego przyjęcia, pan Paweł został dopiero około godziny 15.15 skierowany na SOR.

Podczas czekania w karetce stan mężczyzny zaczął się gwałtownie pogarszać, co zmusiło kierownictwo Bielskiego Pogotowia Ratunkowego do interwencji u kierownika SOR. Po wykonaniu tomografii komputerowej okazało się, że u Pawła pękł tętniak, co doprowadziło do wylewu krwi do mózgu. Mężczyzna został przekazany pod opiekę neurochirurgów, a później trafił na oddział anestezjologii i intensywnej terapii Szpitala Wojewódzkiego. Niestety, lekarzom nie udało się uratować jego życia, a sześć dni później zmarł.

Śledztwo prokuratury - medykowi postawiono zarzut

Po śmierci Pawła, Prokuratura Rejonowa Bielsko-Biała Południe wszczęła śledztwo w sprawie narażenia pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia przez osoby, na których ciążył obowiązek opieki w trakcie czynności ratunkowych. Ten dramatyczny incydent miał na celu ustalenie, czy doszło do nieumyślnego spowodowania śmierci pacjenta. Sprawa została potem przeniesiona do Prokuratury Regionalnej w Katowicach, gdzie działa specjalny zespół ds. błędów medycznych. To ważny krok, mający na celu dogłębne zbadanie okoliczności tej tragedii i wyjaśnienie, czy doszło do błędów medycznych.

”- W toku śledztwa zarzut o czyn z art. 160 § 2 kk przedstawiono w związku z zaniechaniem przeprowadzenia badania oraz zaniechaniem natychmiastowego przyjęcia pacjenta do szpitala pomimo wystąpienia u niego objawów sugerujących poważną patologię ośrodkowego układu nerwowego ” – informuje Agnieszka Wichary, rzeczniczka prasowa Prokuratury Regionalnej w Katowicach.

Przestępstwo to podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Okres trwania śledztwa został wydłużony do 30 grudnia 2023 roku. W tym czasie planowane są, między innymi, dodatkowe przesłuchania podejrzanego. Osobą oskarżoną jest ratownik, który tego dnia pełnił funkcję medyka w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej i odpowiadał za przeprowadzenie triażu pacjentów.

Źródło: bielsko.biala.pl/wyborcza.pl

Udostępnij na Facebooku:

Share on facebook
Facebook

Reklama

Zobacz również..

Reklama

STRONY

Nasze SOCIAL
Kontakt